Logotyp Wisła Płocka S.A.
Oficjalna strona internetowa
WISŁY PŁOCK S.A.


Nafciarze za granicą. Wysyp liderów!

 

W LOTTO Ekstraklasie wciąż trwa przerwa w rozgrywkach, choć wszyscy ligowcy wznowili już przygotowania do wiosennej części rozgrywek. Postanowiliśmy więc podążyć za... byłymi piłkarzami i trenerami Wisły, którzy kariery kontynuują poza Polską. 

Tym samym zapoczątkujemy cykl "Nafciarze za granicą", w którym co jakiś czas będziemy informować o losach ex-Wiślaków grających na co dzień za granicą. Na pierwszy ogień weźmiemy pięciu zawodników: Przemysława Szymińskiego, Marko Radicia, Jacka Góralskiego, Ricardo Cavalcante Mendes "Ricardinho" oraz Adriana Mierzejewskiego, których jak się okazało sporo obecnie łączy. Niewiele gorzej radzą sobie także drużyny prowadzone przez dwóch wziętych pod lupę trenerów: Josefa Csaplára i Romana Grygorchuka.

 

LIDERZY

Zacząć warto od tego, który wyjechał z Płocka najpóźniej i było to stosunkowo niedawno. Trwający sezon 2017/2018 Przemysław Szymiński zaczął jako podstawowy stoper Nafciarzy, ale po zaledwie trzech występach w obecnych rozgrywkach obrał kurs na Półwysep Apeniński. Włosi z US Citta di Palermo aktywowali klauzulę odstępnego 23-letniego środkowego obrońcy i 1 sierpnia 2017 roku podpisał kontrakt ze spadkowiczem z Serie A. Licznik jego meczów w Wiśle zatrzymał się na 82, w których zdobył 3 bramki. Dodatkowo, awansował przecież do LOTTO Ekstraklasy, na dzień dobry strzelił w niej gola, utrzymał się w gronie najlepszych, znalazł w kadrze na Młodzieżowe Mistrzostwa Europy i postanowił, że karierę będzie kontynuował za granicą. Jednocześnie został drugim zawodnikiem, którego wytransferowaliśmy bezpośrednio poza Polskę. Pierwszym w 2006 był Ireneusz Jeleń przechodzący do francuskiego AJ Auxerre. 

Aktualnie można stwierdzić, że Szymin nie wybrał źle, trafiając do klubu, z którego na szerokie wody wypłynęli w przeszłości Edison Cavani, Javier Pastore czy Paulo Dybala. Po 21. kolejkach Palermo jest liderem Serie B z dwoma punktami przewagi nad Frosinone Calcio. Sam Przemek również może być zadowolony ze swojej postawy. Przy dużej rotacji stosowanej przez trenera Bruno Tedino tylko raz nie znalazł się w kadrze meczowej (zaraz po transferze), a poza tym wystąpił w 13 z 21 ligowych spotkań, w których uzbierał 1075 minut, co daje blisko 57% możliwego czasu gry.

 

 

*****

 

Fot. Włodzimierz Sierakowski

 

Rok wcześniej niż Szymiński szeregi niebiesko-biało-niebieskich opuścił inny defensor Marko Radić, który cały czas jest obcokrajowcem z największą liczbą występów (102) w naszym klubie. Serb przeszedł z nami długą drogę od spadku do II ligi aż do awansu na najwyższy szczebel. Po wdrapaniu się do elity Radić wyruszył jednak za naszą południową granicę i dołączył do czeskiego drugoligowca - Slezský FC Opava. Marko trafił więc do miejsca oddalonego o 200 km od słowackiego Rużomberka, w których występował w latach 2010-2011. Czy tę przeprowadzę można zaliczyć do udanych? Oceńcie sami. 

Poprzedni sezon przyniósł lewonożnemu obrońcy 16 występów (945 minut) i jedną bramkę, ale też walkę (przegraną) o awans do ekstraklasy z Sigmą Ołomuniec i Banikiem Ostrava. Nie można także zapomnieć o grze w finale krajowego pucharu, w którym Slezský FC Opava uległ grającemu ligę wyżej FC Fastav Zlin 0:1 i ostatecznie nie wystartował w eliminacjach do Ligi Europy. Jesienią 2017 były gracz Wisły Płock zagrał w 7 z 17 spotkań przez 565 minut i zanotował jedną asystę. Po 16. kolejkach jego drużyna jest liderem z punktem przewagi nad Fotbal Trinec i dwoma nad 1.FK Příbram.

 

*****

 

Fot. Włodzimierz Sierakowski

 

Szymiński - Radić, a przed nimi Jacek Góralski? Wiosną 2015 takie zestawienie trener Marcin Kaczmarek wystawił w jedenastu spotkaniach, a teraz wszyscy są już w zupełnie innych miejscach. Po 110 występach w Wiśle Góral przeszedł do Jagiellonii Białystok i ponad 50 razy zagrał w LOTTO Ekstraklasie, a co więcej został reprezentantem kraju. Następnie za 1,5 mln euro przeniósł się do PFK Ludogorets Razgrad, co było jednym z najwyższych transferów w historii bułgarskiego hegemona.

Pierwsze półrocze w barwach najlepszej bułgarskiej drużyny przyniosło Jackowi 19 występów (1097 minut), co stanowi 43% całości. Poza tym Ludogorets wywalczył awans do kolejnej rundy Ligi Europy po  grupowych bojach z tureckim Medipolem Başakşehir Istanbul, TSG 1899 Hoffenheim oraz SC Bragą. W 1/16 finału zmierzy się natomiast z wielkim AC Milan! Poniósł natomiast porażkę w Superpucharze Bułgarii z Botev Plovdiv O pozycji lidera po 20. kolejkach z punktem przewagi nad CSKA Sofia wspominamy z konieczności.

 

*****

 

Fot. Włodzimierz Sierakowski

 

Wiosną 2012 razem z Radiciem i Góralskim szatnię dzielił Ricardo Cavalcante Mendes "Ricardinho", czyli najlepszy strzelec Wisły w sezonie 2012/2013 z 12 bramkami w 33 pierwszoligowych meczach. Po spadku Nafciarzy na trzeci poziom Brazylijczyk trafił do Lechii Gdańsk, a po kolejnych rozgrywkach zamienił Polskę na rzecz... Mołdawii. Z Sheriffem Tiraspol sięgnął po trzy mistrzostwa, dwa puchary, dwa superpuchary i dwie korony króla strzelców. Chwilę spędził też na wypożyczeniu do Al-Sharjah SCC ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich. 

Minionego lata dołączył jednak do jednej z serbskich potęg - FK Crveny zvezdy Belgrad, gdzie po 22. kolejkach jest liderem z dziewięcioma punktami przewagi nad lokalnym rywalem Partizanem. Pomocnik może też pochwalić się awansem do 1/16 finał Ligi Europy, choć z CSKA Moskwa już nie zagra. Po zaledwie 9 występach (624 minut) i z jedną bramką w dorobku (ale za to jaką!) zawodnik z Ameryki Południowej 11 stycznia przeniósł się do rosyjskiego FK Tosno, gdzie podpisał półtoraroczny kontrakt. 

 

 

*****

 

Fot. Włodzimierz Sierakowski

 

Następcą Ricardinho we wspominanym wyżej Al-Sharjah SCC ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich został w sezonie 2016/2017 - Adrian Mierzejewski. 31-latek obecnie robi jednak furorę gdzie indziej, bo w Australii. Dopiero co został wybrany piłkarzem grudnia w A-League, a na początku przygody z krajem kangurów zgarnął Puchar Australii. 12 występów (874 minuty) na 15, do tego 8 bramek i 4 asysty. Liczby Adriana w liderującym stawce (po 15. kolejkach) Sydney FC mówią same za siebie i powodują, że jak bumerang powraca temat jego gry w reprezentacji, w której ostatni raz pojawił się jesienią 2013. W sumie koszulkę z orłem na piersi zakładał 41 razy i strzelił 3 gole.

Te "płockie" liczby również nie są najgorsze. W 93 meczach 16 razy trafił do siatki rywali i to właśnie w Wiśle 15 maja 2004 zadebiutował w ekstraklasie, a w 2006 cieszył się ze swojego pierwszego trofeum, którym był Puchar Polski wywalczony z Nafciarzami. W drodze po końcowy triumf w rozgrywkach Mierzej pokonał bramkarza Warty Sieradz. Z Płocka przeniósł się do stolicy i wybrał ofertę Polonii Warszawa, z której w 2011 roku odszedł do Trabzonsporu Kulübü za 5,25 mln euro. Przez sześć lat był to największy transfer z polskiej ligi. Dopiero niedawno pobił go Jan Bednarek zamieniający Lech Poznań na angielski FC Southampton. Po Turcji był jeszcze czas na grę dla Al-Nassr Rijad i mistrzostwo Arabii Saudyjskiej w jego barwach.

 

TRENERZY

Fot. Włodzimierz Sierakowski

 

O powrót do czeskiej elity walczyć do końca będzie zapewne spadkowicz 1.FK Příbram. Szkoleniowcem tego klubu 1 lipca 2017 został Josef Csaplár - trener Wisły Płock w latach 2005-2007. W tym czasie nasz klub świętował największe sukcesy, sięgając po Puchar i Superpuchar Polski. Łącznie Czech prowadził Nafciarzy w 45 spotkaniach (12 zwycięstw, 13 remisów, 20 porażek).

Po odejściu z Płocka w różnych rolach pracował także w FK Viktorii Zizkov, Wiśle Kraków, reprezentacji Czech do lat 17 i 19, Slovanie Liberec oraz Al Ittihad Kalba Sports Club ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich. W rodzinne strony Csaplár wrócił po dwuletniej przygodzie na Bliskim Wschodzie i póki co radzi sobie nie najgorzej. Pewne jest, że krajowego pucharu na pewno już nie zdobędzie, po odpadnięciu w trzeciej rundzie z FK Mladá Boleslav. W lidze jest co najmniej nieźle, bo z bilansem 9-2-5 i 29 punktami 1.FK Příbram jest na najniższym stopniu podium, a strata do miejsca premiowanego awansem jest minimalna i wynosi zaledwie jedno oczko.

 

*****

 

Fot. Maciej Gilewski / 400mm.pl

 

Ostatnią osobą w zestawieniu jest... Roman Grygorchuk, pierwszy obcokrajowiec w historii Petrochemii, grającej na najwyższym szczeblu. Ukrainiec wiosną 1995 roku wystąpił w 14 meczach i strzelił trzy gole z: Pogonią Szczecin, Zagłębiem Lubin oraz GKS-em Katowice. Jego przygoda z naszym klubem nie trwała długo, bo po jednej rundzie wrócił do ojczyzny, a później występował jeszcze w Rosji i na Łotwie, gdzie zakończył piłkarską karierę. 

Jeszcze grając w Dinaburg Daugavpils rozpoczął karierę trenerską i już po przenosinach do FK Ventspils, zdobył trzy mistrzostwa i dwa Puchary Łotwy. W 2009 roku wrócił na Ukrainę, gdzie trenował Metałurh Zaporoże i Czornomorec Odessa. W drugim z wymienionych klubów spędził ponad cztery lata. W sezonie 2013/2014 awansował do 1/16 Pucharu UEFA, gdzie odpadł z Olympique Lyon, ale wcześniej Czornomorec wyszedł z grupy, w której rywalizował z PFK Ludogorets Razgrad, PSV Eindhoven oraz Dinamo Zagrzeb.

1 stycznia 2015 Grygorchuk objął stery w azerskiej FK Gabali i klub cały czas znajduje się w azerskiej czołówce. Obecnie jest wiceliderem (po 14. kolejkach) z sześcioma punktami straty do Qarabag Agdam. Warto jeszcze wspomnieć, że w ostatnich eliminacjach do Ligi Europy Azerzy ograli w dwumeczu Jagiellonię Białystok, a w sezonie 2016/2017 awansowali nawet do fazy grupowej, gdzie mierzyli się z Saint-Étienne, RSC Anderlecht oraz 1.FSV Mainz 05.




ZOBACZ TAKŻE:


Właściciel

Sponsorzy główni